Jakiś czas temu jeszcze w zeszłym roku sparowało mnie z bardzo nieprzeciętną (w dobrym tego słowa znaczeniu, jak na standardy tinderowe) dziewczyną (a właściwie kobietą). Z pozoru inteligentna, bez kija w dupie, z poczuciem humoru i ładna, no po prostu coś zupełnie innego niż zazwyczaj spotykałem na aplikacjach randkowych (wspomnę tylko ze ja 35 lat, ona 30). Było pierwsze spotkanie, drugie, trzecie (na którym był seks), wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale po tym trzecim spotkaniu, ona jakby się wycofała, odmawiała kolejnych spotkań, nie inicjowała i nie ciągnęła…