Szybki update: that ship has sailed... Żonka nie chce terapii, powiedziałem, że też pójdę na indywidualną - powiedziała good for you. Przyznałem (uczciwie) że ją zaniedbywałem.Żonka chce rozwodu, zastanawia sie co mamy podpowiedzieć dzieciom, bo pytają czy jedziemy na majówkę. No i w sumie, żeby im nie mącić w głowach nie chcę powiedzieć, że kochany tatuś by został z wami, ale ta niedobra mama chce się rozwieść. Pewno powiemy, ze podjęliśmy decyzję żeby się rozstać.Trochę kiepsko jest z finansami - mamy dom (część kredytu niespłacona) i nie stać nas na zakup np 2 nowych mieszkań, żeby dzieci mieszkały w domu a my albo 1 miesiąc z nimi albo 1 miesiąc w swoich domach. Pewno skończy się tak, że żonka zostanie z nimi w domu, a ja wynajmę jakieś mieszkanie na tyle duże, żeby dzieci mogły mieszkać ze mną w moim miesiącu. No nic zobaczymy jak to się ułoży. A na swoją terapię pójdę - to chyba nie zaszkodzi