Dzisiaj zdałem sobie sprawę jak bardzo cieszę się że jestem sam. Na początek było mi z tym źle ale to była tylko kwestia przyzwyczajenia do obecności drugiej osoby. Przypomniałem sobie jak toksyczna była albo dalej jest moja była i ile negatywnych emocji we mnie budziła. Nie było dnia w którym nie podnosiła mi ciśnienia swoim podejściem. Wiecznie coś jej nie pasowało. Praktycznie co drugi dzień słyszałem o nie szanowaniu jej przestrzeni i braku zainteresowania ale z jej strony również tego nie otrzymywałem. Ciężko nazwać szanowaniem przestrzeni jak ktoś zaburza spokój ciągłymi kłótniami i…






