Nie bądźcie jak ja. Zepsujecie sobie życie. Chodzę do pracy, po pracy od razu do domu, ona nie chodzi bo siedzi z dzieckiem i tak się umówiliśmy. Już nie mam kolegów, bo nie wychodzę, bo w weekendy przejmuje dziecko, by mama odetchnęła.Ogarniam "męskie" sprawy czyli kucie betonu jak pęknie PEX, buduję meble, koszę trawę, przycinam drzewka, ogarniam kominekSprzątam - myję łazienki, gary te co do zmywarki nie wejdą, zlew, kuwety, czyszczę roombę. I co? I i tak mnie wyzywa. Bo robię głupoty i jestem durny i nie umiem prowadzić domu. Czyt. - nie czytam jej w myślach. Mam zakaz puszczania prania, bo rzekomo robię to źle. Nie dbam o stan podłóg (ona se mopa parowego kupiła, to niech lata nie?), jestem "niehigieniczny". Generalnie od czasu dziecka ma fiźla na czystość. Afery o to są tak grube, że się we łbie nie mieści. I z jej strony tak totalnie, totalnie serio. I wyobrażam sobie zeznania na sprawie rozwodowej:- źle puszczał pralkę- źle mył podłogę- pozwolił dziecku dotykać podeszw butów- upuścił talerz raz na pól roku- pozwolił dziecku grzebac łyżką w słoiku i caly niedojedzony słoik byl do wywalenia A ja mam nagrania z kamery domowej, jak wybucha z powodu paproszka i mnie od idiotów wyzywa. #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki

