Zabieranie połowy majątku po rozwodzie.O co z tym chodzi?Załóżmy, że sytuacja jest typowo polska, biorę ślub z babą i oboje pracujemy. Nie podpisujemy żadnych intercyz. Ja mam swoje mieszkanie sprzed ślubu i jakieś oszczędności na koncie. No i biorę ten ślub z babą, która też ileś lat pracuje, ma jakieś swoje oszczędności. Żyjemy tak 3 lata i cyk, niedopasowanie charakterów ( ͡° ͜ʖ ͡°). W jaki sposób baba zabiera mi połowę majątku? W małżeństwie żyjemy razem, oboje kupujemy rzeczy, meble, od czasu do czasu prezenty, tak wygląda raczej większość normickich małżeństw. Ja nie jestem żadnym prezesem, a potencjalna żona nie jest Luz Marią, którą przygarnąłem z chaty z gówna. Tylko oboje żyjemy, pracujemy, kupujemy rzeczy. Może zarabiam troszkę więcej, więc jest stosunek 60-70/40-30 ale ona częściej robi pranie i kanapki do pracy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co taka baba może zabrać stricte MOJEGO MAJĄTKU? Bo te lata co byliśmy to tworzymy majątek razem. więc wydaje mi się logiczne że to dzielimy i nie uważam tego za grabienie mnie z mojego majątku, a to co sprzed małżeństwa i tak nie podlega podziałowi i nie trzeba do tego intercyzy. Pytanie poważne i byłbym wdzięczny za konkrety typowe dla Polski, bo może nie jestem czegoś świadomy, a co chwile o tym czytam :D #zwiazki #malzenstwo

