Szczerze mówiąc chyba nie umiem w związki i ich nie rozumiem.Rozumiem chodzenie na fajne panienki z escort. Rozumiem bawienie się w układy z młodszymi dziewczynami (chociaż bardzo trudno o to niestety). Rozumiem zaliczanie dziewczyn w formacie ONSów (ponownie - bardzo trudno o to; tylko 2 razy w życiu miałem taką sytuację, a jedna z tych dziewczyn w dodatku średnio mi się podobała). Ruchanie jest ogólnie fajne. Rozumiem też odpalenie sobie streamu z dziewczynami z showup-a(albo podobnych stron); jakkolwiek głupio to nie zabrzmi - po trzech piwach wrażenia z takiego seansu mogą być fajne XDAle nikt nie nauczył mnie bycia w związku i całego procesu, który jest z tym związany. W tym roku kończę 27 lat. W życiu byłem w jednym, prawie półrocznym związku. Co mogę napisać... po 2-3 miesiącach dziewczyna straciła ochotę na seks. Po dosyć krótkim czasie pojawiły się pretensje, że "nie potrafię się określić" / "nie jestem otwarty emocjonalnie". Pojawiły się też naciski na poznawanie moich znajomych i mojej rodzinki. Mój wymarzony schemat randek (fajna restauracja, kawa, piwo kraftowe i wieczór razem przy winku) zaczął się w sporej mierze zmieniać w spotkania z nią i jej znajomymi (wtf?). Doszła presja, jakbym miał za 2 dni pisać maturę z polskiego. Totalnie nie na to się pisałem. Koniec końców zakończyłem tę relację.Od związku oczekuję przede wszystkim fajnego spędzania czasu; wyjść do restauracji, czy na kawę; wieczorów i nocy przy dobrym alkoholu. No i także okazjonalnych wyjazdów nad morze / w góry / za granicę. Presja i pretensje to były dla mnie ogromne red flagi. Podobnie jak zmniejszająca się ochota na seks i pare innych czynników. I nie wiem teraz, czy ponownie chcę być w związku szczerze mówiąc.#rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazki #divyzwykopem #tinder #badoo #p0lka #przemyslenia

