Pytanie raczej do starszej części wykopu - czy z wiekiem zmienił się wasz stosunek do wiary, religii? Bo ja odkąd pamiętam byłem gimboateistą, realistą na maxa i wiecznym cynikiem (nigdy nie chodziłem do kościoła). Jednak z wiekiem coś mi się chyba przestawia albo nie wiem, czasy są zbyt niepewne, może zbyt szybkie tempo, zatracenie wartości i czasem zastanawiałem się nad wiarą i wgl sensem życia. Może człowiek w pewnym wieku bardziej dojrzewa i szuka oparcia w czymś? Nie chodzi mi o jakieś nawrócenie ale może biologicznie potrzebujemy jakiegoś oparcia w czymś wyższym, zwłaszcza że dorosłość…




































