Zastanawiam sie jak ugryzc temat w ktorym aktualnie jestem.Mam 32 lata, jestem z dziewczyna od 2 lat jednak ona ma notoryczny problem z praca - skonczyla 2 lata temu studia na gownokierunku i poczatkowo pracowala na czarno w gastro by miec za co zyc, potem zrobila sobie kurs asystentki stomatologicznej jednak szybko sie okazalo ze to dosyc patologicza branza - umowa na 3/4 etatu a reszta pod stolem plus ruchome godziny typu 13-21 lub wolne w srodku tygodnia z ktorym nie ma co zrobic. Obecnie nie jest w stanie znalezc sobie stalej pracy, w kazdej jej cos nie pasuje lub wchodzi w konflikty z kierownictwem.Slubu obecnie nie planujemy, ja ze swojej strony powiedzialem ze dopoki sie nie ogarnie zyciowo m.in z praca to ja na slub sie nie zdecyduje bo chce miec poczucie ze mam na kogo liczyc a nie miec dziecko na utrzymaniu.Obecnie wynamujemy mieszkanie, ja place odstepne a ona czynsz jednak z racji tego, ze ma okresowo problemy z praca zdarza sie mi placic ten czynsz za nia. Ona deklaruje, ze odda jednak jej "dlug" narasta.Jestem na etapie budowy domu (formalnosci zaczalem zanim ja poznalem), niewielki, 100m2 ale parterowy w nowoczesnej technologii by potem utrzymanie bylo tanie. Dzialka nalezy do mnie, kredyt wziety 100% na mnie. Niedlugo dom bedzie wykonczony do stanu developerskiego i tu zaczynaja sie schody - ja chce go urzadzic w moim stylu bo ona moja zona nie jest oraz nic sie nie dolozyla do tej inwestycji (proponowalem wpisanie jej jakiegos % jesli sie dolozy), po drugie po 7 letnim zwiazku boje sie powtorki z rozrywki ze znowu zostane kopniety w tylek i zdradzony a zostane z wystrojem ktory mi sie nie podoba w domu z kredytem za ktory sam place.. To moje podejscie powoduje zgrzyty, ona mnie wpedza w poczucie winy ze sie z nia nie licze, ze ona przeciez tez tu bedzie mieszkac itp itd. 2 lata to jeszcze ledwo dotarty zwiazek i licze jednak na to, ze kiedys sie finansowo ogarnie i bedzie u niej stabilnie ale zycie toczy sie swoim trybem a mieszkac gdzies trzeba. Zastanawiam sie jak rozsadnie do tego podejsc, rozstanie to ostatecznosc, nie ma jeszcze az takiej napietej sytuacji - ta jest pierwsza. Zastanawiam sie rowniez jak podzielic koszty w przypadku domu - wynajem to jw, a dom? Czy uczciwe bedzie proponowanie jej uiszczanie oplat za prad, szambo skoro ja place za kredyt? Wiem, ze to moj dom i w razie w ona zostaje z niczym ale z drugiej strony jakby chciala wynajmowac glupi pokoj w Krakowie to minimum 1k + oplaty wiec i tak placac w domu ma taniej. Jak mirki rozwiazliby taki temat? Dom 100% wasz, kredyt wasz a dochodzi zwiazek z druga polowka i etap zamieszkania razem w waszym domu i koszty ktore jakos trzeba podzielic (no chyba ze 100% utrzymujecie druga polowke - ja czegos takiego nie uznaje) #zwiazki #rozowepaski #kredythipoteczny

