Ehh... po tylu latach poznałem osobę wręcz idealną dla mnie, przynajmniej tak mi się wydawało. A nie jestem zbyt kochliwy i nie mam też ciśnienia na związki. Na papierze wszystko wyglądało spoko, bo choć daleko mi było do modela, a ona na brak zainteresowania narzekać nie mogła, doceniała walor intelektualny naszej znajomości i to, że zapewniałem jej to, czego inni nie są (a w przeszłości była wielokrotnie krzywdzona przez innych). Bez wdawania się w szczegóły, wkrótce okazało się, że nasza "bezpieczna" i troskliwa relacja okazała się dla niej zbyt nudna, nie dostarczała jej emocji, których…









