Ostatnio zacząłem widywać prześliczną blondynkę.Na przestrzeni 2 tygodni, minęliśmy się parę razy i byłem totalnie w szoku, bo dziewczyna zawsze się do mnie uśmiechała, a mijając ją, mógłbym dosłownie odwrócić się po 500 metrach i spotkalibyśmy się wzrokiem. Też nie jestem gościem, który zbyt dużo sobie wyobraża po uśmiechu, dlatego po prostu te parę razy starałem się odwzajemniać uśmiechy i spojrzenia. Ale wreszcie samotne serce zostało zruszane i postanowiłem coś, co myślałem, że nie postanowię nigdy - zagadać do nieznajomej, poprosić o numer, zaprosić na randkę, bum. No i chłop się zmobilizował i wyszedł z domu z silnym postanowieniem. No i jak zawsze szukała mnie wzrokiem i inicjowała uśmiech, tak wtedy po prostu zlała mnie totalnie. Dość powiedzieć, że wolała patrzeć na jakieś chwasty przy poboczu drogi niż na mnie xDI takim sposobem, moje pierwsze zagadanie do kobiety w historii, zostało zawieszone ( ͡° ͜ʖ ͡°) A ja trochę czuję się jak taki pierdolony creep, który uważał, że ma jakiekolwiek szanse. I to wszystko mimo, że podszedłem do tematu dosyć zachowawczo.Czasami mylnie odbieram sygnały, ale takiej 180 to jeszcze mi nikt nie odpierdolił. Od uśmiechów i długich spojrzeń, do unikania spojrzeń, bez ówczesnej interakcji.Tak tylko chciałem się wyżalić, bo chłop myślał, że ma szansę, fantazjował, a w sumie zostanie po staremu, tylko będzie niepotrzebny niesmak i jeszcze większe opory na przyszłość. Może jej się odwidziałem, może chciała atencji, może kogoś znalazła (zdaniem niektórych playboyów, 2 tygodnie po pierwszym kontakcie wzrokowym, to my powinniśmy się przecież już hajtać xD ), może... ciul wie. Status quo.#przegryw #zalesie

