Ehh... po tylu latach poznałem osobę wręcz idealną dla mnie, przynajmniej tak mi się wydawało. A nie jestem zbyt kochliwy i nie mam też ciśnienia na związki. Na papierze wszystko wyglądało spoko, bo choć daleko mi było do modela, a ona na brak zainteresowania narzekać nie mogła, doceniała walor intelektualny naszej znajomości i to, że zapewniałem jej to, czego inni nie są (a w przeszłości była wielokrotnie krzywdzona przez innych). Bez wdawania się w szczegóły, wkrótce okazało się, że nasza "bezpieczna" i troskliwa relacja okazała się dla niej zbyt nudna, nie dostarczała jej emocji, których potrzebowała. Tylko właśnie te wszystkie emocje, których poszukiwała, jednocześnie nienawidziła i była powodem jej zguby wcześniej. Zdałem sobie sprawę, że jest zamknięta w pewnym schemacie wyniosłym jeszcze z domu, który utrudniał jej zbudowanie zdrowej relacji później (problemy z ojcem). Nie pełniłem roli żadnego ratownika, ale byłem zapewniony, że to już przeszłość i rzeczy przepracowane. Tak nie było i choć podstawą naszej relacji było to, że nie było żadnych gierek i komunikacja przebiegała idealnie, wkrótce to miało się zmienić i zaczęła wręcz prowokować spięcia (chyba po to, by zobaczyć reakcję), a jestem naprawdę niebywale niekonfliktową osobą. Dziwne krzywe akcje z jej strony, a ja nadal przy niej byłem i ją wspierałem z wyrozumiałością, dziwne, no nie? Aż dla niej zbyt piękne, bo nie spotkała się tym, no chyba, że u desperatów, a ja do takich się nie zaliczam (bo by w ogóle ta relacja się nie zaczęła). No i też nie musiała już się o mnie starać. Bo dla mnie bez sensu jest wizja związku, gdzie trzeba walczyć i rywalizować. Rywalizujmy ze światem, a związek niech będzie wytchnieniem i wsparciem, strefą komfortu.No i finalnie przykro, bo tyle się naczytałem na wykopie o tym, że dziewczyny szukają badboyów, a Ci normalni są na straconej pozycji, ale byłem pewien, że to takie hiperbolizowane gadanie, albo coś co dotyczy nastoletnich związków. Gdyby nie ten aspekt, to naprawdę była to super dziewczyna, a mało takich poznaję. Teraz jak kiedyś poznam kogoś nowego, to będę miał zryty beret, że się skończy tak samo, że nie jestem badboyem dostarczającym emocji i inne takie... #zwiazki #zalesie #relacje #milosc

