Mam dość, jestem rozczarowana bo nie tak miało być. W skrócie. Jestem z facetem kilka lat, mamy jedno dziecko.Umowa była jasna: dzielimy odpowiedzialność finansową i obowiązki w miarę możliwości po równo.Jak się domyślacie wcale nie jest równo.W praktyce większość obowiązków domowych spada na mnie (minimum 70% ale bywa że i wszystko). Koszty życia dzielimy po równi, tzn mamy konto do opłat i pieniędzy na życie gdzie co miesiąc przelewamy stałą kwotę.Facet jakoś się w domu rozleniwił ale za to pracuje jak maniak, z resztą zdalnie. Kosztem jego nadchodzim, ciągłych kursów ja zawodowo stoję…











