Być może to wpływ nerwów związanych z głodami nikotynowymi ale zauważyłem, że palacze są absolutnie najgorszymi skurczybykami kiedy ty rzucasz palenie.Obracam się w towarzystwie palaczy (w pracy i poza nią) i przytoczę wam mniej więcej nasze rozmowy odkąd postanowiłem rzucić:Palacz 1: idziesz zajarać?Ja: nie, sorry, rzucam.Palacz 1: rzucasz czy rzuciłeś? Albo coś robisz albo nie robisz. [pieprzony Yoda się znalazł]Palacz 2: jaramy?ja: rzuciłem.Palacz 2: a ile nie palisz?Ja: 2 dni.Palacz 2: więc gówno tam rzuciłeś, jak nie będziesz palił kilka miesięcy to pogadamy.Palacz 3: cho na fajka.Ja: już nie palę.Palacz 3: jak nie palisz jak ostatnio jarałeś.Ja: no ale teraz nie palę.Palacz 3: ech ty to zawsze... Zdecyduj się.Czy to takie dziwne, że próbuję rzucić? Co jest w tym takiego irytującego?#papierosy

