Cześć! Mam problem z paleniem papierosów przez teściów. Mają w domu kotłownię, przez którą wchodzi się z innego pomieszczenia w domu, a sama kotłownia ma drzwi zrobione z płyty meblowej z gównianą uszczelką, która nawet specjalnie nie jest dociskana. Wchodzą tam, przymykają te drzwi, uchylają okienko i palą papierosy kilka razy dziennie. W porze letniej, gdy dom się wietrzy regularnie, to jeszcze jest do zniesienia. Natomiast jesienią i zimą, gdy załączone jest grzanie w domu, wszystkie te papierosowe wyziewy i dym powoli przemieszcza się w stronę pozostałych pomieszczeń i na pokoje. I tak od wielu lat. Jedziesz w gości do takiego domu i po dwóch godzinach śmierdzisz dymem papierosowym tak, że wszystkie ubrania do prania, a ty czujesz się brudny jakbyś siedział w palarni. Teściowie twierdzą niezmiennie, że oni niczego nie czują, natomiast te dozowniki zapachowe uruchamiają się chyba co pół godziny żeby psiknąć jakiegoś kwiatkowego zapachu. Żona również twierdzi, że czuje że wszystko śmierdzi totalnie, ale nie wie jak porozmawiać z rodzicami.Jaki mam z tym problem?Największy problem mam z małym bąblem, z którym tam jeździmy powiedzmy raz na miesiąc. Czasem żona i dziecko zostają na noc lub dwie noce. I zastanawiam się czy taki dym, nie wiem, częściowo pewnie on już wszedł w ściany, meble i wszystko i dom go oddaje, ale skoro palą, to nowy dym jest też dopuszczany na bieżąco. Czy on nie jest po prostu szkodliwy i czy wdychanie go nie jest równoznaczne z byciem biernym palaczem? Obawiam się, że dziecko bardzo na tym cierpi wdychając takie powietrze w domu. Może jakiś specjalista mógłby wypowiedzieć się w tym temacie?Powiedziałem dziś żonie, że ja tam na noc zostawał nie będę, mogę ją zawieźć i dziecko jeśli nie przeszkadza jej to, że dziecko będzie wdychać cały czas ten dym. Żonie zależy na kontakcie dziadków z wnuczką, dziadkowie są w porządku, tylko powiedzmy, że w temacie palenia są bardzo konserwatywni i palić muszą bo umrą. Zasugerowałem też żonie, że jeśli teściom zależy na dobrym stanie zdrowia wnuczki (a raczej tak), to żeby żona przegadała ten temat i zaproponowała żeby może przez wzgląd na wnuczkę zaprzestali palenia papierosów w tej kotłowni na 2-3 tygodnie przed naszym przyjazdem i żeby palili albo na dworzu, albo w oddalonym garażu, który jest pusty. Rozumiem, że im jest tam wygodnie palić bo nawet kapci nie trzeba ubierać zimą żeby "wyjść" zapalić, ale to trochę przesada żeby ignorować ten temat i bez wyrzutów sumienia wozić tam dziecko, prawda? Czy przesadzam i ten dym wcale nie jest szkodliwy, a jedynie brzydko pachnie? Co byście zrobili w mojej sytuacji?Pozdrawiam!#palenie #papierosy #zdrowie #dziecko

