Hej, mam pytanie do ludzi z tagu #famemma i podobnych, w szczególności tych, którzy kupują PPV lub w inny sposób przykładają rękę do finansowania freakfightów w Polsce.Czy istnieje dla was jakaś granica?Rozumiem fascynację z oglądania wybiegu dla małp w zoo i emocje płynące ze śledzenia konfliktu, ale czy nie czujecie, że to zaszło za daleko i ma swoje konsekwencje poza Internetem?Weźmy takiego Dubiela, Boxdela lub Nitra. Czy osoby, które pisały lub mówiły bardzo niestosowne rzeczy do dzieci powinny zarabiać na istnieniu w przestrzeni publicznej?Czy nie boli was, że takie śmiecie…
