Czasami mam takie momenty, przebłyski, że myślę że ogarniam życie bo mam przyzwoicie platną pracę (6,5 netto, chociaż na dzisiejsze czasy to i tak mało, niektórzy mają po 20k), ciekawą i nie narobię się, hybryda, homeoffice. Ale poza pracą to dramat. Mam rocznikowo 30 lat, przez które dorobiłem się depresji, fobii społecznej i otyłości. Nigdy nie trzymałem za rękę, nigdy się nie całowałem, nigdy nie ruchałem i siedzi mi to na bani. Czuję się dosłownie gorszą jednostką od innych, wybrakowaną. Ja już się przestałem nawet łudzić, że ten stan się zmieni. Jak byłem szczupły to dalej nie miałem…