Normictwo wmawia, że laski nie dają szczęścia i trzeba się zająć sobą, bo sami mają pełno możliwości typu grupki znajomych, ciągłe imprezy, wyjazdy, dlatego nie ciągnie ich do stabilizacji bo żyją w ciągłym flow i pewnie mają <30 lat, więc na wszystko mają czas. Mówią to osoby, które nie przeżyły kilka (albo kilkanaście!) lat bez kobiety lub bez bliższych relacji.Tymczasem wielu przegrywów od lat wychodzi z przegrywu chodząc na siłownie, jakieś zajęcia, czytają książki, uczą się jezyków obcych żeby nie pracować w januszexie, ogarnęli sobie jakieś hobby ale.. co z tego?Przecież nie da się wypełnić zajęciami 24h tej pustki. Fajnie mieć kobietę z którą dzielisz pasję albo mieć inne żebyście mogli sobie opowiadać o nich. Co dziś robiliście ciekawego albo dlaczego coś wam nie wyszło. Fajne chwile celebrować a w gorszych momentach wspierać się. Fajnie mieć do kogo napisać z rana albo pisać miłe reczy przed snem. Fajnie mieć z tyłu głowy poczucie spokoju i stabilności wiedząc, że budujesz z kimś przyszłość i każdego dnia dokładacie cegiełke żeby było lepiej.

