Dlaczego niektórym typom tak ciężko uwierzyć, że w związku też gracie sobie w gierki z dziewczyną, pijecie piwko czy drinki albo nawet oglądacie wspólnie mecz? Niektórzy to na prawdę żyją w jakimś przekonaniu, że #zwiazki to jedna wielka walka płci, udowadnianie kto bardziej dominuje i kto kogo bardziej wykorzysta, a wgl to trzeba 24/7 kupować kwiaty i biżuterie bo odejdzie do mitycznego chada. To jakiś mechanizm obronny dla #przegryw? Bo przecież głupio by było przyznać, że takie fajne rzeczy cie omijają, więc łatwiej sobie powiedzieć że związki to koszmar i to wy jesteście moralnymi…












