#korposwiat #praca Moja przełożona leci w c---a i mam już tego dość. Moja szefowa jest ogólnie świetną babką, bardzo dobrze się dobraliśmy charakterami, super się dogadujemy i do pewnego czasu bardzo dobrze nam się współpracowało, dodam tylko, że pracujemy full zdalnie. Plany są takie, że gdy ona za jakiś czas awansuje jeszcze wyżej (ale oczywiście nikt nie wie kiedy, włącznie z nią ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), to ja przejmę jej stanowisko i projekt. Jest to dla mnie ogromna szansa, więc bardzo się staram i chcę się wykazać, ale ona chyba to zaczęła wykorzystywać, bo w tym momencie ona bierze na siebie najtrudniejsze rzeczy (czyli jakieś 5-10%), a całą resztą zajmuję się ja. Gdy przychodzi jakieś zadanie od góry albo trzeba coś ogarnąć, to już nawet do niej nie piszę, tylko robię sama. Mam wrażenie, że czuje się zbyt pewnie + wie jak kręcić, bo babka ma jakieś 20 lat doświadczenia w pracy w korpo. Wkurza mnie to, bo nie idzie za tym jakaś realna podwyżka, a tylko mam dokładane obowiązki. Z jednej strony jestem dość zadowolona, bo czuję się pewna siebie w pracy i wiem, że zawsze sobie poradzę, nauczyłam się bardzo dużo, zarządzania czasem i projektem itp, ale z drugiej jestem na maksa w-------a, bo ja czasem siedzę po 8h przed kompem, a ona w tym czasie siedzi sobie na paznokciach. Niedawno nie było jej cały dzień, po prostu sobie zniknęła. Kiedyś do niej zadzwoniłam, bo miałam problem z jedną rzeczą, to odpowiedziała, że właśnie robi coś na mieście i zerknie na to jak wróci do domu. Ona jest dyrektorką i jej bezpośrednim przełożonym jest prezes, który ma wywalone w to kto co i ile robi, dla niego praca ma być zrobiona i hajs ma się zgadzać, więc to chyba ja się w tej sytuacji wyfrajerzam. Szkoda mi tej pracy, bo samą w sobie bardzo lubię i nie chciałabym jej zmieniać, ale powoli czuje się jak idiotka

