rozważny-badacz-0 pisze:
Mnie też nic nie cieszy i nie motywuje. Nie wiem nawet jaka praca by mnie zadowoliła. Chyba nikt nie płaci za leżenie i nic nie robienie. A nic mi się nie chce. Zrobienie sobie jedzenia czy wykąpanie się to już jest wyzwanie. I mam tak od zawsze. Nawet nie oglądam netflixow, jutubów czy rolek bo mnie to mało interesuje. Ani baba, ani kasa mnie nie motywują. Baba to dodatkowe obowiązki i w każdym związku jedynie się irytowałem. A kasa? Jak nie mam zainteresowań to na co to wydawać? Minimalna to dla mnie nadto. Jak zarabiałem więcej to stawiałem obiady czy ciastka innym za wyręczenie mnie w prostych sprawach które zajmowały minuty. Wolałem płacić i tego nie robić, a w tym czasie patrzeć się w ścianę czy jeździć kursorem po ekranie. Ja nawet gadałem na rozmowach motywacyjnych, że jak pozwolą mi przyjść ze dwa razy w tygodniu o godzinę później do pracy to mogę zarabiać z tysiaka mniej. A takie gadki to wiadomo, od razu łatka debila i dziwaka i nieprzedłużenie rozmowy.Dodatkowo dodam, że mam jakieś tam wykształcenie i mógłbym kosić na tym kasę, a teraz od paru lat pracuje w kołchozach bo taka prosta praca mnie tak nie męczy. A studia mam zrobione bo matka kazała, więc sobie przedłużyłem w ten sposób dzieciństwo + gówno uczelnia + ściąganie/kombinowanie/wagary i jakoś zawalając parę razy mnie przepchnęli na tych trójach na szynach.