Opublikowane

Zawirowania w związku: Czy to ja zawiniłem?

Hej Mirki, jestem w trakcie przemyślania swojego byłego 3 letniego związku, który zakończył się miesiąc temu. Była w tym związku taka jedna sytuacja która mi nie daje spokoju, tj. nie wiem kto zawinił, ja czy moja była. Pomóżcie mi to ocenić, bez TLDR bo trzeba przeczytać całość.Ja (27M) rozstałem się ok. miesiąc temu ze swoją dziewczyną (25F). Jedną z, ale nie jedyną sprawą która decydowała o rozstaniu jest taka pewna sytuacja, do której doszło podczas mojego wyjazdu ze znajomymi w góry na narty niecały rok temu. I to o tą sytuację chcę się tutaj Was zapytać, abyście powiedzieli mi kto tu był dupkiem. Ale za nim przejdę do tej sytuacji to muszę zbudować pewien kontekst.Byliśmy ze sobą trzy lata, z czego pierwszy rok spotykaliśmy się, mieszkając osobno, natomiast po roku ja wprowadziłem się do jej mieszkania. Dość szybko, bo już praktycznie na samym początku związku zauważyłem jeden z potencjalnych problemów, który zadecyduje o przyszłości związku, mianowicie moja była miała niską samoocenę i kompleksy. Wpadała w lęki w “trudnych” socjalnych sytuacjach jak duże tłumy ludzi, imprezy, w takich sytuacjach “traciłem” ją, czułem że jestem zdany tylko na siebie. Ja sam nie jestem ekstrawertykiem, dlatego poszukiwałem w swojej partnerce osoby na której mogę polegać w tego typu trudnych sytuacjach. Z nią tak nie było, ale uznałem że nie mogę mieć wszystkiego i się z tym pogodziłem i tak z tym żyłem. Miała też nadwagę, co przeszkadzało mi ponieważ miałem przez to niskie libido. Uprawialiśmy seks ale czułem że odczuwam niewiele przyjemności. Dlatego starałem się motywować partnerkę do zdrowego trybu życia, uprawialiśmy razem sport, przez co w przeciągu dwóch lat zrzuciła wagę i seks stał się dla mnie satysfakcjonujący. Nigdy nie obwiniałem jej o wagę, za to starałem się być zawsze wspierającym parterem, razem z nią przeszedłem na dietę, itd. Nie mogłem jednak zaakceptować jej wagi, bo po prostu nie było to szczere, przeszkadzało mi to, pomimo że dziewczyna podobała mi się, była inteligentna i w moim typie. No I ostatnia ważna tutaj kwestia, była bardzo zazdrosna o mnie. Wystarczyły takie sytuacje jak przypadkowe spojrzenie na jakąś kobietę w autobusie czy powiedzenie dzień dobry jakiejś kobiecie która przypadkowo była ładna i ubrana tak jak mi się podoba (ogólnie to mówię dzień dobry dosyć często i różnym ludziom) i już była awantura, nieodzywanie się i bierna agresja w naszej komunikacji. Z kolei ja nigdy nie byłem zazdrosny, nie przeszkadzało mi jak ona przebierała się z chłopakami w jednej szatni na studiach medycznych czy jak pojechała sama z koleżanką na Poln’Rock. I to jej też przeszkadzało że nie bywam zazdrosny.Dobra, to teraz mogę wrócić do tej sytuacji o której wspomniałem na początku. Tak, głównie chodziło tu o zazdrość. No więc tak, kolega mój i mojej byłej zaprosił mnie na wyjazd na narty (moja była nie jeździła na nartach) w Alpy na 5 dni, ponieważ wykruszyły im się jedna parka z czteroosobowego wyjazdu. Tak więc zamiast ich pojechałem ja i jeszcze jakaś inna, nieznana mi dziewczyna. Ogólnie to znałem tam głównie tego swojego kolegę, jego kuzyna jeszcze słabo znałem. No I dojechaliśmy na miejsce do naszego domku i tu wyszło że jest kuchnio salon z podwójnym łóżkiem (dla pary która nie pojechała) i drugi pokój z dwoma pojedynczymi łóżkami. Ponieważ byłem gościem to mi wypadła możliwość spania w pojedynczym łóżku, w drugim pojedynczym łóżku spała ta dziewczyna w tym pokoju, a w salonie spali razem kolega z kuzynem. Uznaliśmy że tak będzie najsprawiedliwiej, ja też nie chciałem spać z drugim chłopem bo mam słaby sen i chodzę do kibla w nocy. Wyjazd polegał głównie na tym, że pierwszą połowę dnia jeździliśmy na nartach a drugą graliśmy w planszówki, karty albo gadaliśmy i piliśmy, głównie nasza męska trójka bo dziewczyna wolała posiedzieć sama w pokoju. Oczywiście powiedziałem dziewczynie że jestem w związku, ona spoko że też jest i ma chłopa maklera. No i spoko. Problem zaczął się gdy czwartego dnia moja dziewczyna spytała mnie czy jestem w jednym pokoju z tą dziewczyną, ja mówię że tak no i zaczęła się awantura. Zaczęła mnie wyzywać przez messengera że ją zdradziłem, powiedziała dużo wulgarnych słów a jak wrócę to mogę się wyprowadzać. Byłem zdołowany przez piąty dzień, koledzy podnieśli mnie na duchu gdy już nabrałem siły by im zrelacjonować co się stało.Jak wróciłem z wyjazdu to znowu doszło do kłótni, awantury, płaczu z jej strony i ogólnie powtórzyła że to koniec z nami. Ja po dłuższym bronieniu się stwierdziłem że to nie ma sensu i że faktycznie to koniec. Wtedy ona mnie powstrzymała i powiedziała żebym nie odchodził więc odpuściłem. Ja nie rzucam takich gróźb jak zerwanie, uważam że to nie w porządku ale w tamtej chwili byłem już zdecydowany kończyć to.Dlaczego nie powiedziałem pierwszego dnia wyjazdu że będę w pokoju z obcą dziewczyną? Dlatego właśnie że bałem się awantury, a nie chciałem sobie wyjazdu psuć, zwłaszcza że słabo znałem wtedy tamtą ekipę i bałem się że będzie chujowa atmosfera przeze mnie. Poza tym przez cały związek nie zdradzałem, nie umawiałem się z innymi kobietami, nie szukałem innej, czy to przez Tinder czy w inny sposób. Myślę że jak jestem w związku to potrzebne jest wzajemne zaufanie, ja jej ufałem, ona mi nie. Gdybym chciał wejść w nowy związek to bym najpierw zakończył poprzedni. Dlatego uważam, że nie postąpiłem źle w tej sytuacji, nie zdradziłem jej i nie przeprosiłem jej za tę sytuację. Ona z kolei uważała że powinienem przeprosić. Czy postąpiłem dobrze czy źle w tej sytuacji?#zwiazki
111

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
aktywny-sojusznik-77 pisze:
A nie boję się ludzi
@mirko_anonim: nie no wcale. Boisz się jechać z ludźmi których nie znasz na narty. Albo masz psychikę 13 latka albo no nie jesteś w żadnym razie dorosły
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Kitku_Karola
Ludzie na wycieczki raczej jeżdżą jako para albo jeżdżą z ludźmi których znają od dłuższego czasu (których partner/partnerka też zna więc może ufać Tobie i tym znajomym bo ich zna),
Raczej tak, ale to była nietypowa sytuacja. Przytrafiła mi się okazja pojechać na narty, a nie mam innych znajomych z którymi mogłem jechać to skorzystałem. O tym że mam łóżko w jednym pokoju z tą dziewczyną poinformowany zostałem po przyjeździe na miejsce. Ech no zostałem postawiony w trudnej sytuacji a nie chciałem spać w jednym łóżku z innym chłopem. Mogłem jej powiedzieć od razu, ale wtedy ona by mi popsuła wyjazd jakimś wybuchem i nie interesowała by się że ja też mam emocje i nie chcę sobie psuć wyjazdu.
Przecież Twoja dziewczyna śpiąc w tym samym pokoju mogłaby być w porządku ale to ten chłop mógł „niechcący”
No to byłby gwałt i bym interweniował by gwałciciel został ukarany. A nie boję się ludzi i nie odpuścił bym. Ja nigdy nic nie robiłem w czyjąś stronę bez obopólnej zgody i nie zamierzam tego robić i wkurwia mnie gdy ktoś z góry mnie określa jako gwałciciela.Ech, czuję się że bezsensu na ten temat dyskutować. Ja ze swojej strony miałem zaufanie że mnie nie zdradzi i jakby była w mojej sytuacji to bym zrozumiał. Ona nie miała zaufania i to sprawiło że bałem się ją poinformować. Ogólnie głupia sytuacja i tylko mnie denerwuje. Wiadomo wiadomo że mogłem pomyśleć o jej uczuciach ale nie czułem wtedy by ona myślała o moich uczuciach bo często się na niej zawodziłem w innych sytuacjach.Fajnie że próbujesz mi poszerzyć perspektywę, ale z tą sytuacją jest tak że ona była bardzo nietypowa. W każdym razie nigdy jej nie zdradziłem i nie chciałem zdradzić. I dlatego czuję że moje sumienie jest czyste. Co najwyżej moja była cierpiała przeze mnie, czego żałuję, ale uniknęlibyśmy tego gdyby było zaufanie z jej strony którego nie było. Pamiętaj że widzisz tu tylko wycinek z tego związku, a w którym było o wiele więcej historii.Poczekam aż ten wpis zostanie dodany a potem usuwam wątek, szkoda czasu. Ten związek to i tak już przeszłość.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@panczii Tylko ja nie zdradzałem i nie miałem tego w planach.@Kitku_Karola Dzięki za dużo mądrych słów. Faktycznie, nie czułem pełnej miłości w jej stronę. Niby była w moim typie, ale pewne jej zachowania były z tyłu głowy takim hard-no które mnie powstrzymywały przed wejściem głębiej z uczuciami.Faktycznie zmienianie kogoś do związku to był błąd który już zrozumiałem i wiem by go w przyszłości nie popełniać znowu.Natomiast co do tego że nie powiedziałem wcześniej, tak to było słabe. Dlaczego to zrobiłem? Bałem się jej reakcji, wiedziałem że to mega delikatny temat z nią. A ja też nie jestem idealny, czuję lęk jadąc na wyjazd gdzie znam tylko 1/4 osobę, chcę wypaść dobrze a wiem że była jak się kłócić to zawsze wybierała te najgorsze sytuacje gdzie czułem się najmniej bezpiecznie. Więc powiem tak, myślę że nawaliliśmy oboje, ale ja myślę to mając w głowie całokształt związku, którego tu nie dam rady w całości opisać.Myśląc o tym jak ja bym się czuł. Gdyby pojechała na wyjazd nad morze pić i wybrała by sobie pokój z chłopem i mi nie mówiła o tym, czułbym się źle. Gdyby pojechała na wyjazd sportowy i nie miałaby innego wyboru jak spać z innym chłopem i nie powiedziała o tym, czułbym się źle ale nie aż tak źle. Ostatecznie ufam jej że nie będzie mnie zdradzać, na tym opierałem swój związek. Nie pytałem ją z kim np. rozmawiała na Woodstocku będąc tam sama, a okazji na zdradzanie przecież mogła mieć mnóstwo.No ale związek to praca dwóch osób, u nas po prostu nie powiodło się to.@Niuska
"Wystarczyło powiedzenie dzień dobry kobiecie, która przypadkowo była ładna i ubrana tak jak mi się podoba" - typie, czy Ty byś nie był zazdrosny, gdyby Twoja kobieta inicjowała kontakt z kimś kto wyglądałby na kogoś w dokładnie jej typie?
Gdybyś wiedział, że podobają jej się rudzi w beretach, to nie byłbyś zazdrosny, gdyby zaczepiała na Twoich oczach obcego rudego w berecie, nawet jeśli byłoby to zaczepienie poprzez głupie "dzień dobry"?To co proponujesz? Gdy ktoś rudy ma beret to mam traktować tę osobę inaczej, jakby nie istniała? Gdybym był z kobietą gwiazdą popu to ona też by gadała z mnóstwem przystojniejszych ode mnie fanów. To byłby trudny test dla mnie, gdybym był o to ciągle zazdrosny to widocznie nie byłby związek dla mnie. Ale jeśli mam ZAUFANIE do swojej partnerki to nie będę zazdrosny, w końcu jak będzie chciała zdradzić to to zrobi i nie mam na to wpływu.Tak jak moja była nie miała na mnie wpływu. Ja nie chciałem zdradzać i tego nie robiłem, proste. Czy wolno mi w takim razie porozmawiać z kimś kto przypadkiem jest rudy i ma beret ( ͡° ͜ʖ ͡°)Sorki, ale nierealne wydaje mi się to co mówisz
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
aktywny-sojusznik-77 pisze:
Nie chciało mi się czytać, ale skoro miala kompleksy i nie podobała ci sie fizycznie "nie miałeś libido" a slowa którego szukałeś to namiętność...To w ogóle po uj z nia byłeś? Bo była okazja?Chłopie poszukaj sobie kogoś kto ci odpowiada
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

zyw3lc7kud4cbc7mtnry3aky

Dodane: 19 października 2025 - 21:25:31
Opublikowane

Autor był widziany12 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy