Opublikowane

Jak rozmawiać o finansach w związku?

Hejja #niebieskipasekZastanawiam się, jak podejść do tematu finansów z dziewczyną.Czy powinienem być całkowicie transparentny — powiedzieć jej dokładnie ile zarabiam, ile wydaję, ile mam oszczędności itd.?Czy może lepiej trzymać pewne rzeczy bardziej prywatnie i rozmawiać tylko o wspólnych wydatkach / planach?Nie chodzi mi o jakieś kombinowanie, po prostu nie wiem, czy pełna otwartość w kwestiach finansowych to dobry pomysł, czy może lepiej zachować trochę dystansu, dopóki nie mamy wspólnego budżetu.Jak to wygląda u Was?Dzielicie się takimi szczegółami z partnerem/partnerką, czy raczej każdy ma swoje finanse i tylko dogadujecie się co do wspólnych kosztów?Z góry dzięki za każdą opinię.#zwiazki #pieniadze #finanse #rozowepaski #niebieskiepaski #rozmowy #zycie
010

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
przyjacielski-marzyciel-76 pisze:
Ale nad czym dokładnie sie zastanawiasz?Myślisz w ogóle czemu w życiu PO CO? albo JAKIE COŚ MOŻE MIEĆ KONSEKWENCJE?Co Twoim zdaniem uzyskasz będąc otwartym? Czy to może pozytywnie wpłynąć na Twoją realcje? Nie, to w najlepszym wypadku będzie neutralne, a w prawie każdym scenariusz Ci przysporzy problemów.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zdyscyplinowany-myśliciel-42 pisze:
Co oznacza "pełna otwartość"? U mnie każdy ma swoje prywatne konto i mamy wspólne konta, które zasilamy po równo ze swoich prywatnych. Wspólne konta idą na wspólne zakupy, mieszkanie, itp. I niezależnie czy masz wspólnotę majątkową czy nie, to wydaje mi się, że to najzdrowsza forma finansów osobistych (nie mówiąc o tym, że intercyza powinna być i to powinno być normalne, ja mam, mimo że rozwodu nie planuję :v) Co do otwartości to zależy co masz na myśli. Jak przepierdalasz hajs, kiedy umówiliście się, że oszczędzacie, to trochę słabo, bo tak nieco nie fair wobec partnerki. Albo jak idziesz na dziwki i wydajesz swoje prywatne pieniądze, to też problemem nie jest transparentność per se. Z drugiej strony też nie wyobrażam sobie, żeby żona wiedziała o każdej puszce coli czy innym bzdecie, który kupię. Nie to, żebym miał coś do ukrycia, ale kojarzy mi się to z ciągłym aktywnym śledzeniem np. przez google maps, a to już o krok od bardzo niezdrowej sytuacji.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

a7dlv2w2jcaq2cztwnqu4356

Dodane: 17 października 2025 - 12:48:41
Opublikowane

Autor był widziany11 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy