Moje 20-letnie auto ma co raz więcej kaprysów. I nie tylko typowych, żeby oddać do mechanika i wymienić klocki, tarcze itp. Takie wku*jące typu zamek w drzwiach przestał trzymać, szyba się nie domyka itp itd. Ot typowe usterki wieku dorosłego auta których mechanik się nie tknie a Ty za nic nie chcesz samemu tego zrobić. Ale do brzegu - po prostu mnie to wkurza i zaczynam szukać nowego samochodu gdzie nie będe musiał się zastanawiać co rano co dzisiaj zapika albo odmówi posłuszeństwa. Nie ukrywam - nie chcę wydawać na to fortuny, nie chcę wyłożyć nagle 50k na jakąś używkę (bo za te pieniądze to i tak mały wybór przy aktualnym rynku albo 20-letnie ciekawsze), myslę o wzięciu czegoś w leasing. Budżet? Mały, tu będę szczery. Chciałbym dać 10k wkładu własnego a wartość auta do jakiś 100k, NIE WIĘCEJ. Wymagania oczywiście dopasowane do tego. Automat byłby idealny ale raczej na to nie liczę. Jeżdże po mieście, codziennie jakieś 15km do i z pracy plus wokół komina, jak zrobie 500k w miesiącu to i tak dużo. Rodzina 2+2 ale dzieci już w wieku 3 i 6 lat więc aż tak wiele mandżuru się nie wozi. Nie msui być to wielkie auto - uznałem że w mieście starczy kombi (idealnie) lub jakiś crossover żeby w bagażnik coś wrzucić a w trasę raz na długi czas albo się upchnąć na ścisk albo trumne na dach wrzucić i przeboleć. Z wyposażenia podstawa - kamera cofania, Android auto, MOŻE podgrzewane siedzenia z przodu, klima jednostrefowa. Nic więcej mi nie trzeba. Wiadomo - inne gadżety fajne ale jestem realistom. Pytanie więc - w co celować. Po pierwsze - jakie marki, modele? Dacia? MG? Jakieś seaty? Pewnie zaraz polecą polecajki Corolli ale to odpada w tym budżecie. Po drugie - a może właśnie nie nówka tylko coś bardziej 'komfortowego' ale używanego z salonu? Np. dwulatek z 50k przebiegu (zazwyczaj takie są oferty)? Co w ogóle myslicie o takim rozwiązaniu? Czego wtedy szukać w budżecie? Z góry dziękuje za pomoc #pytanie #kiciochpyta #motoryzacja #samochody #polscykierowcy #dylemat

