Nie wiem już który to dokładnie dzień mieszkania w samochodzie. Ale wiem jedno coś się we mnie zmieniło.Przede wszystkim zrobiłem się spokojniejszy. Naprawdę. Jeszcze miesiąc temu byłem kłębkiem nerwów. Ciągły stres. Jak to będzie? Skąd pieniądze na to? Skąd na tamto? Co dalej? Jak przeżyć kolejny miesiąc? A dzisiaj… przestałem się tym martwić. I wiecie co zrozumiałem? Że sam sobie założyłem kajdanki. Byłem więźniem własnych myśli. Świat mi mówił jedno. Internet mówił jedno. Wszędzie pośpiech, ciśnienie, więcej, szybciej, dalej.A ja siedzę dzisiaj sobie tutaj. Słońce świeci. Wiatr wieje. I…