Miałem urlop 3 tygodnie temu (2 tygodnie) i był fatalny. Robota w chacie i w ogrodzie, a i tak z wszystkim się nie wyrobiłem. Nie odpocząłem w ogóle, a pieniądze wydałem i tak, bo montaż klimy. Nigdzie z żoną nie pojechaliśmy, może i lepiej bo te odpady ludzkie nie wiedzą ile mają sobie krzyczeć nawet za parking czy wodę w knajpie. Codziennie wstawałem wcześnie i coś robiłem, a to łatanie dziur po klimie i jazda grunt, szpachla, grunt, flizelina, inna szpachla, grunt farba... a to płytki, a to fugowanie, a to trawnik, żywopłot, przesadzanie, sprzątanie, lakierowanie, malowanie... do porzygu.…