Mam taką fobię dotyczącą trucizny. Na czym polega? Boje się, że nieświadomie zatruwam swój organizm różnymi substancjami, przez co w niedalekiej przyszłości rozwinie się u mnie jakaś ciężka choroba. Przykłady: jadę autem i zastanawiam się, że być może w samochodzie jest jakaś usterka przez którą do kabiny ulatnia się jakiś bezwonny gaz i podtruwa mnie. Siedzę w mieszkaniu i myślę, że może pod panelami rozwinęła się jakaś pleśń i teraz wdycham ją. Plomba amalgamatowa w zębie - co jeśli mam już w organizmie wielką ilość rtęci? To takie natrętne myśli, przez dużą część dnia rozważam co i w jaki sposób może mnie zatruwać.Ostatnio mam świra na punkcie półki prysznicowej. Czemu? Remontując mieszkanie 4 lata temu zamontowałem pod prysznicem metalową półkę. Szybko okazało się, że półka nie nadawała się pod prysznic, bo zaczęła rdzewieć. Jakoś niecałe dwa lata temu zeszlifowałem rdzę i pomalowałem półkę farbą Hammerite, która została mi z malowania balkonu. Przez dzień było czuć zapach farby, więc w łazience cały dzień chodził oczyszczacz powietrza. Drugiego dnia było już czuć słabiej, któregoś tam w ogóle. Mimo że farba miała chronić przed rdzą, to po jakimś czasie znowu wyszła. Parę dni temu zorientowałem się, że półka wygląda tragicznie i wyrzuciłem ją na śmietnik. A teraz znowu mam myśli - czy rdza pod prysznicem nie wpływała na mnie negatywnie? Czy farba z zawartością lotnych związków na poziomie ok. 500g/l nie zatruwała mnie miesiącami? Bo podobno do 6 miesięcy te związki może ulatniać. Te myśli nie dają spokoju...#nerwica #zdrowie #zalesie

