Nie rozumiem skąd tyle narzekania na rynek matrymonialny. Przykładowe środowisko praca. Znam przeciętnych gości z fajnymi laskami w fajnych związkach i tak samo fajne dziewczyny a nie mają jakiś wybitnych partnerów. Niektórych kojarze na żywo albo poznali się kiedyś w pracy więc mam styczność. Czemu tak ciężko uwierzyć że przeciętny gość może mieć fajny związek? Na tagu jest srogi cope, że pewnie udają przed światem a w domu rzucają w siebie talerzami xdd. Nikt nie mówi że są idealni albo nigdy się nie kłócą ale czy to nie jest oszukiwanie siebie jako #przegryw? Bo łatwiej jest nic nie robić…





