Wiem, że większość ludzi ma swój typ drugiej osoby, przeciwnej płci. Mimo, że jest to powszechne, jakby się nad tym dłużej zastanowić, uważam, że to straszny bezsens. Ja np mam tak, że nie mam swojego typu. Mogę Wam powiedzieć czy ktoś mi się podoba i w jakim stopniu, dopiero gdy zobaczę tę osobę. I jednego razu może to być smukła blondynka z niebieskimi oczami, innego brunetka o brązowych oczach i ciemniejszej karnacji. Wydaje mi się to dość uczciwe, ponieważ podejście na zasadzie "No, żeby mi się podobać musisz mieć takie oczka, nosek, taką twarz i włosy, bo inaczej mi się nie będziesz…