Chyba to już przetrawiłem na tyle, że mogę o tym napisać względnie bez emocji.Jakiś czas temu wpadły mi w ręce papiery rozwodowe moich stworzycieli. Po przeczytaniu tego szamba jedyną refleksją jaką miałem w głowie było pytanie, kto był bardziej zjebany? Ojciec, który do ślubu nigdy nie pryczył, ale dla równowagi potem wpadł w seksualną manię i gdy matkę coraz częściej bolała głowa, zaczął chodzić na boki. Czy może jednak matka, która w tym momencie zaczęła wykorzystywać mnie i brata jako narzędzie do różnego rodzaju emocjonalnych szantaży na ojcu...Jak dobrze wiemy, robienie z dzieci swojego "arsenału" w takich sprawach, to największe skurwysyństwo jakie można sobie wyobrazić.Często ludzie, którzy są DDA, wspominają że ich matki stawały na rzęsach, aby tylko oni jako dzieci nie widzieli, że stary przychodzi do domu pijany lub na poczekaniu wymyślały dziwne historyjki, że tata źle się czuje, tata się potknął, mama się potknęła itp. Najkrócej mówiąc, robiły wszystko, aby dzieci nie wchodziły w ciężkie łajno świata dorosłych ludzi.Tymczasem moja madka, gdy miałem raptem 1,5 roku zostawiała mnie i brata w ganku do domu (większość "akcji" działa się w miesiącach zimowych) i kazała czekać "aż tata wróci od tej kurwy". Uczyła na też, żeby starego wyzywać od kurwiarzy. Wg tych papierów brat miał biegać za ojcem z nożem i krzyczeć "ty stary kurwiarzu ja ci łeb utnę" - miał wtedy 5 lat, tak go uczyła madka...Mniejsza o to, nie warto wdawać się w szczegóły.Zacząłem się jednak zastanawiać sam nad sobą. Ponieważ, po przeczytaniu tej jakże wciągającej lektury, wiele zjawisk, które do tej pory nie miały jasnej przyczyny, stały się dla mnie bardziej zrozumiałe i klarowne.Np. to że nigdy z nikim nie umiałem stworzyć takiej prawdziwie trwałej, opartej na zaufaniu więzi. To, że zawsze uciekałem w świat własnych fantazji, tworzenia alternatywnych scenariuszy w swojej głowie. Tego, że ludzi, a zwłaszcza kobiety w swoim życiu traktowałem jako największe zagrożenie dla mojego jestestwa. I to zostało mi po dzień dzisiejszy, jakakolwiek interakcja z kobietami automatycznie przełącza mnie w tryb "zagrożenia"... To wszystko wynikało z tego, że moja matka uszkodziła mnie jako nieco ponad roczne dziecko... Zostałem przez nią wrzucony w najbardziej paskudne sprawy dorosłych, nawet nie rozumiejąc słów rzucanych w koło. Po prostu, obecność madki, a więc i innych kobiet wg mojego dziecięcego móżdżku oznaczało sytuację realnego zagrożenia życia.Po wielu latach od tamtych wydarzeń nie chce mi się już nawet dochodzić do prawdy, żądać przyznania się do popełnionych błędów, przeprosin... Moje życie zostało złamane, przez tych dwóch niedojrzałych błaznów, już na samym starcie. Tych lat funkcjonowania w skrajnie patologicznych relacjach rodzinnych i społecznych, nie da się nadrobić.Paradoksem tej całej sytuacji jest to, że zawsze gdy spotykałem na swojej drodze jakąś kobietę, do której "wyjątkowo" mnie ciągnęło, to prędzej czy później, ale zawsze okazywało się, że miała ona podobny scenariusz za sobą. Tzn. rozbite małżeństwo rodziców, śmierć jednego z rodziców itp. Ugułem tak samo jak ja, wszystkie one starały się dla świata być niezdobytą, obojętną na wszystko twierdzą, która w środku skrywa rozdygotane ze strachu dziecko.Teraz zacząłem się zastanawiać, czy mając już 3 krzyżyki na karku da się po czymś takim poskładać na nowo i jakkolwiek funkcjonować normalnie - znaleźć w miarę normalną partnerkę, założyć rodzinę? Czy jednak ostateczny over dla chłopa i jedyne czego można oczekiwać od świata to spokojnej wegetacji scrollując wypok i tak aż do śmierci?#samotnosc #depresja #schizoid #przegryw #przegrywpo30tce #spierdolenie #zalesie #zyciejestdodupy #gorzkiezale #feels #zwiazki #p0lka #szarpankizzyciem #gehenna #psychologia #przemyslenia

