Opublikowane

Jak radzić sobie z toksycznymi relacjami w rodzinie?

#przegryw #rodzina #przemyslenia #toksycznirodzice #samotnosc #toksycznamatka #psycholog #psychologiaMirki mam potrzebe się wyżalić. Czuję się mocno skrzywdzony przez moją rodzinę i nie wiem co z tym zrobić.Chciałbym chociaż aby ktokolwiek raz mnie przeprosił. Moja rodzina to Matka zmarła prawie 10 lat temu na raka, Ojciec dobiega 80 i czasami zachowuje się jak małe dziecko i Brat starszy odfe mnie o 8 lat.Ja wkrótce będę miał 45 lat. Zacznijmy od Matki. To była bardzo złośliwa i toksyczna osoba. Nigdy nie uczyła żadnych prac domowych ani mnie ani Brata.Jedyne co krzyczała na Mnie i to w często tak jakby mnie nie było "Ten mlon, ten baran" raz groziła, że weźmie nóż i ….Stosowała głównie terror psychiczny - chyba tylko kilka razy mnie biła. Wymyśliła bardzo złośliwe stwierdzenie/krzyk "ludzkie dzieci" - to polega na tym, że wszystkie dzieci są w zasadzie doskonałe i tylko ja jestem nieudacznikiem. używała tego też jeżeli był jeden znajomy w czymś lepszy.Gdy byłem na pierwszym roku studiów informatyki, a Brat po budownictwie był bezrobotny a jeden znajomy dostał pracę jako nauczyciel, powiedziałą "ludzie maja prace po pedagogice, a ci po informatyce i budownictwie to nie"Gdy po pierwszym semestrze czekałem na wyniki dwóch poprawek - Brat stwierdził, że myślał, że ja będę się uczył i Matyka zaczęła krzyki, że nie będzie płacić za powtórzenie semestru, że mam się uczyć itd. Gdy raz dostałem najgorszą ocenę w podstawówce (to był projekt grupowy całego rzędu) to spojrzała na mnie i jak zaczęła krzyczeć, jakby to był koniec świata.Uważam, żę była przepracowana - Tata sporo czasu był w USA, pracowała na kolej jako kasjer (często w innym mieście) i robiła wszystko w domu samemu (z wyjątkiem odkurzania) Bywało że mówiła "losie losie uśmiechnij się"Ale to Jej nie usprawiedliwia - np. gdy była na wcześniejszej emeryturze a ja na urlopie to jeździliśmy do Zakopanego. Raz tuż przed wyjazdem jej siostra zachorowała i potrzebował pomocy to zaczęła rzucać się na mnie.Ojciec - Chyba sporo moich problemów polega na tym, że sporo część mojego dzieciństwa był w USA. Ale itak mam z nim problemy bo Traktuje mnie jak gówniarza, który nie wie nic i nigdy nie ma racji.Parę lat temu byliśmy na weselu, Tata się upił i nie chciał wracać do domu, to Brat powiedział że tata UWAŻA ŻE SIĘ NIE OŻENIŁEM BO JESTEM PEDOFILEM!!! I po trzeźwemu później to przyznał, ale nie wiem czy On wie co to znaczy, bo nigdy nie próbował pilnować wnuków przede mną.Brat - to według mnie arogancki i złośliwy człowiek przekonany o swojej wyższości i nieomylności. A przynajmniej że On ma zawsze racja a nie ja bo był czas gdy skarżył mi się zmarnował zycie.Omówie go chronologicznie- Gdy na pierwszą komunię dostałem radio to zaproponował mi wymianę na atari 65. Zgodziłem się, radio wziął atari nigdy nie widziałem. Chyba mi się to nie wydaje bo radio jest w szafie - chociaż dziwię się, że nie protestowałem w dzieciństwie, że zabrał mi radio i nie dał nic.- Rodzice kupili mu komputer na studiach aby pisać pracę magisterkę (i grać oczywiście). Zaprosił mnie do akademika i zaoferował że sprowadzi dowolną grę którą chce (miał na myśli tylko gry które On chciał - ja chciałem Starcrafta). Pokazał mi także przy swojej dziewczynie filmy pornograficzne na komputerze (w tym jeden z psem), a także japońskie erotyczne obrazki. W wieku 10 lat znalazłem jego erotyczne gazety, ale to akurat była w pełni moja wina bo nie powinienem grzebać w jego pokoju.- raz powiedziałem mu, że to nie jest tak żę ja zawsze jestem winien to krzyczał "a ja nie mogę nigdy nikogo złapać" nie pamiętam swego wieku, ale najpóżniej byłem nastolatkiem- gdy po pierwszym semestrze miałem dwie poprawki to On wywołał Matki gównoburze tak jak pisałęm cześniej- skończył studia przyjechał do domu i na kilka lat utknął na bezrobociu. Ja zaczałem swoje i skoro co tydzień przyjeżdżałem do domu i było bardzo dużo przedmiotów matematycznych niewymagających komputera zdecydowałem zostawić komputer w domu (także by Brat mógł sobie pograć) I to był duży błąd - gdy na drugim lub trzecim roku było programowanie w assemblerze. Brat wtedy nie dopuszczał mnie do komputera "bo ja tylko gram" - powtarzał to wielokrotnie czasami nawet krzykiem. No i uczelnia udostępni mi salę jeżeli będę potrzebować - nie dało się przekonać go, że dali mi kompilator. Kiedy skończył grać i dopuścił mnie udało mi się zrobić podstawową wersje kółka i krzyżyk. Za cholere nie potrafiłem zrobić programu rezydentnego ale planowałem zrobić obsługę myszki. To się nie udało bo nie miałem czasu - kolega z innej grupy zrobił obsługę myszką i dostał piatkę. Ja ledwo dostałem trojkęNigdy za to mnie nie przeprosił i zapomniał. Teraz zaplanowałem, że gdy następnym razem będzie czegoś ode mnie chciał to ma mnie cham wysłuchać. Nie oczekuje przeprosin i może się śmiertelnie obrazi.Wisienką na torcie jest, że Matka powiedziała mi, żę pytała go aby możę dopuścił mnie do komputera - a On odpowiedział, że nie chce mu się grać i tylko walczy ze sobą. Czyli jak mnie nie było to leżał tylko całe dnie przed telewizorem i tylko zabierał mi jak pies ogrodnika- w czasie moich studiów znalazł najpierw pracę w naszym rodzinnym mieście. Potrzebowałem wtedy nowszego komputera (chodziło o pamięć do Oracle) więc Tata kupił mi nowszy komputer. Bałem się samemu podłączać kable bo nigdy tego nie robiłem i jak pisałem wcześniej zawsze byłem winny w domu. To był piątek - poczekałem na brata aby mi pomógł. Przyjechał, chamsko odmówił i poszedł oglądać premiere Bonda z Brosnanem. Poskładałem wszystko, sprawdziłem, włożyłem zpowrotem do pudełek i poszedłem spać. Rano w sobotę Brat wstał przede mną i rozłożył komputer (ale miał minę gdy wziął płytę CD, nacisnął przycisk odtwarzania i zabrali prąd na ulicy!) a potem zmusił mnie abym znowu wszystko rozłożył do pudełek. Czyli potraktował mnie jak kompletnego kretyna - bo jak inaczej to nazwać? Nie mówiłem mu że sprawdziłęm komputer ale taśmy były rozcięte! - póżniej Brat znalazł lepszą pracę w mieście oddalonym o mniej wiecej póltarogodzinie drogi. Gdy miałem bronienia pracy magisterskiej zaoferował się, żę jak tylko się obronię to przyjedzie po mnie i moje rzeczy. Obroniłęm sie o 9 a mógł przyjechać dopiero o 21. Cały dzień spędziłem czekając głodny przy telewizorze przygotowany na wyjazd i jeszcze wkurzony Brat narzekał, co ja się guzdrze. Poskarzył się Mamie, ale wzięła moją stronebo to był ważny dzień wiec poszedł do swojego pokoju i się zamknął- przeprowadził się do innego miasta, ożenił się i wydawało się że się uspokoił. Urodziły mu się dwoje dzieci, póżniej żona zachorowała na raka i kilka lat mu pomagaliśmy tak jak On chciał.- Gdy wydawało się, że jego Żona wyzdrowiała okazało się, żę Matka ma 4 stopień raka. Męczyła sie kilka miesięcy. Gdy byłem w dołku psychicznym Brat załatwił mi wizytę u psychologa w mieście pomiędzy naszymi miastami. Co w tym złego pytacie? Mimo moich prós nie podał mi adresu tylko wskazówki "jedź prosto, skręć w prawo itd." więc jadę po ciemku i krąże myśląc czy nie zabłądziłem aż zobaczyłem brata. - kilka razy Brat zapraszał mnie z wizytą i okazywało się, że albo trzeba mu pomóc skonfigurować drukarkę, pomóc dziecku przygotować przezentacje, a to notatnik zniknął na komputerze.- jeżeli mnie brały nerwy to groził żę wiecej nie przyjedzie a Tata tylko "nie kłóćcie się", jeżeli On się wkurzał to w porządku- niedługo o śmierci Matki, żona brata miała nawrót choroby i umarła. Na pogrzebie poprosił mnie o zaopiekowanie się na 30 dni psem, to On z dziećmi odpocznie w Polsce. Zaplanował, że Jego córka da mi torbę z karmą i powie co to zakarma. Dała mi reklamówkę i bez słowa poszła do koleżanki. Próbowałem go pytać co to za karma, ale coraz gniewnej odpowiadał, że cóka mi powiedziała. Dopiero gdy moja Ciotka powiedziała mu, że ja się grzecznie pytam zrobił nieszcześliwą minę i powiedział. Oczywiście zajmuje się tym psem już z 7 lat i Brat i Tata nie widzą z tym problemu bo "Brat nie miał wyboru" a poza tym to było "dla mojego dobra". Musiałem jeszcze pytać siępotem Brata o sczczepienia, Bravecto i tabletki od robaków. Gdy był na studiach to kupił suczkę spaniela i przywiózł ją do domu na "dwa tygodnie" a potem powiedział Mamie, zaby zrobiłą z nią co chciała. Zapowiedział takzę, że zyski z szczeniaków są jego.- parę lat temu nagle dzwoni i mówi że mam natychmiast brać urlop i jechać z nim do Energylandii gdzie pośmieje się gdy będę na największej zjeżdzalni. Zdziwił się, żę odmówiłem - wtedy mysłałem o innych jego pomysłach i przypomniałem sobie o sprawię z komunią. Postanowiłem także zawsze być na nie na Jego pomysły (ma przedsawiać argumenty)- miał wrośnięty paznokieć przez wiele miesięcy. Powiedziałem mu, aby szedł do podologa bo mi pomoł na wratający paznokieć metodą kostką Arkady. Odmówił bo nie da sobie ciąć paznokcia. Później koleżanaka powiedziała mu to samo i poszedł. Wniosek - co On będzie słuchać głupiego gówniarza, który nic nie wie- w tym roku postanowił kupić nowy komputer/laptop dla syna. Dałem mu najpierw kontakt do firmy, gdzie kupowałem swój komputer - to chciał abym ja rozmawiał, na co się nie zgodziłem. Potem okazało się, żę kolega z pracy składa komputery hobbystycznie i mu złożył. Ja z zapaleniem gardła (o którym brat wiedział) musiałem zawieźć mu komputer po pracy i pomóc go uruchomić (wszystko zrobić samemu - dobrze że wziąłem śrubokręt, bo Brat deklarował, żę ma a nie miał), Jeszcze nie dojechałem, a ten dzwoni kiedy będę i czy sprawdzałem u kolegi komputer. Żałuje że nie spytałęm go wtedy o mój komputer z czasów studiów i czemu mi nie pomógł.
01

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

yxvk8z96mtxm70h5x5pxxxlc

Dodane: 30 sierpnia 2026 - 22:56:39
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 23 godziny temu

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy