Jak radzicie sobie z samotnością? Ze świadomością, że nie ma was kto przytulić, pocałować w policzek bez okazji, pospacerować, trzymając się za ręce? Z tym, że nikt na was nie czeka, kiedy wracacie do domu, nie macie tej drugiej połówki, której możecie opowiedzieć o tym, jak wam minął dzień i pośmiać się z rzeczy, które śmieszną tylko was, i że praktycznie wszystko robicie sami, chodzicie sami, jeździcie sami? Mnie samotność dobija. Chcę uczucia i kogoś, z kim będę dzielić życie, z kim będę się starzeć.Wiem, że są osoby, które świadomie decydują się na samotność. Są też takie, które są…