# Jak "przegrać" dyskusję z człowiekiem od regulaminu randkowaniaKuzynka niedawno poznała faceta. Na początku wszystko wyglądało całkiem normalnie - kulturalny, odpisuje, zadaje pytania, ogólnie otwarty na relację. No więc sobie myśli "dobra, zapowiada się fajnie". Tylko po kilku dniach zaczęła zauważać pewien schemat. Pytanie - odpowiedź - kolejne pytanie. I tak w kółko.Niby rozmowa jest. Niby nie ma ghostingu, nie ma półsłówek. Gość jest aktywny i ewidentnie chce kontaktu, aaaaale... jak zapytałam ją, co właściwie wie o tym człowieku po tych wszystkich rozmowach, to odpowiedziała mi "no właśnie niewiele". Ja takie xDDDDDD, że jakim cudem, jak tyle rozmawiali. Podobno mało opowiada sam z siebie. Nie bardzo rozwija tematy, nie wrzuca spontanicznie jakichś historii, żartów czy dygresji. Raczej odpowiada na pytanie i przechodzi do następnego. Wiecie, jak na rozmowie kwalifikacyjnej, tylko nikt tu nie szuka pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)W pewnym momencie zaproponował spotkanie. W pierwszej chwili uznała, że super, jednak po przemyśleniu stwierdziła, że jeszcze woli poczekać. Jeszcze okazało się po drodze, że kwestia dojazdu nie jest taka banalna, jak się wszystkim wydawało, chociaż dzieli ich gdzieś ze 30 km. Do tego facet zaczął podawać konkretne warunki dotyczące dnia, miejsca i godziny, a padło nawet coś w stylu "proponuję indywidualne przybycie" xDDDDDDMiała pełne prawo zrobić dramę, ale postanowiła grzecznie wyjaśnić, co jej nie pasuje. Nie jest zainteresowana "randką w ciemno", a do tematu spotkania zawsze można wrócić, jak już trochę lepiej się poznają. I teraz najlepsze.Pierwsza reakcja gościa? "jak Ci minął dzień?"xDDDDDDDDDDDDDDDDDDKuzynkę zatkało i podobno siedziała nad telefonem i zastanawiała się, czy on przeczytał poprzednią wiadomość. Niepotrzebnie, bo kilka godzin później chłop odniósł się do tematu. I tutaj zrobiło się ciekawie.Ziomek napisał, że z wieloma rzeczami się nie zgadza. Zaczął tłumaczyć, że nie używał tonu rozkazującego, rozmowy wirtualne mają swoje ograniczenia, z obcymi osobami należy zachować zdrowy dystans. Dorzucił jeszcze, że nie wypytuje jej o szczegóły z życia, więc ona też nie powinna mieć pretensji o jego powściągliwość. Potem wyskoczył z teorią, że podstawą znajomości jest spotkanie twarzą w twarz, że zbyt długie pisanie powoduje tworzenie wyobrażenia o drugiej osobie zamiast poznania jej realnie itd. Było też odwołanie do "ogólnie przyjętych zasad dobrego wychowania", według których mężczyzna proponuje spotkanie kobiecie. A na koniec, uwaga, jeszcze raz zaproponował spotkanie xD echhhh, "mów do słupa, a słup jak d...", cytując klasyka xDI teraz sama już nie wiem, jak to ocenić. Człowiek nie wygląda na jakiegoś chama czy creep'a. Jest kulturalny, inicjuje rozmowę, odpowiada, chce się spotkać. Niemniej mam wrażenie, że oni mają odmiennie podejście do rozwijania znajomości. Samo to jeszcze nie byłoby problemem. Kiedy kuzynka powiedziała mu wprost, czego jej brakuje w rozmowie, nie spróbował trochę inaczej rozmawiać. Przekonywał, dlaczego jego podejście jest właściwe, zamiast odnieść się do tego, że ona po prostu potrzebuje trochę innego tempa. No i chyba właśnie tutaj się rozjechali.Co o tym sądzicie? Czy kuzynka faktycznie za dużo analizuje i powinna po prostu pójść na kawę? A może lepiej uznać, że po prostu nie nadają na tych samych falach, jeżeli musi tłumaczyć, że chciałaby na spokojnie poznać człowieka? xDChcę poznać Wasze zdanie, bo sama już nie wiem, czy się z niej śmiać, czy jej współczuć ¯\(ツ)/¯#rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #pytanie #kiciochpyta

