Po 7 latach odkładania, ciężkiej pracy (m.in. w gastro) i ukończonych studiach, ze sporą pomocą rodziców (ok. 60% wkładu) kupiłem wymarzone #mieszkanie w top5 bez kredytu. Jest to dla mnie spełnienie marzeń a zarazem owoc ciężkiej pracy rodziców oraz mojej. Niestety na horyzoncie pojawił się potencjalny kłopot. Mianowicie od dwóch lat jestem w #zwiazek z #rozowypasek i póki co mieszkamy osobno (ona wynajmuje pokój), jednak myślimy o tym by wkrótce się to zmieniło. Problemem jest kwestia mieszkania, zapowiedziałem jej, że jeśli chce wprowadzić się do mnie to będę chciał żeby płaciła mi za to że mieszka u mnie. Obecnie za pokój płaci około 1700 pln. Ja zaproponowałem jej żeby płaciła mniej, bo 1200 pln. Ona nie chce się zgodzić argumentując, że #zwiazki to miłość, a nie zarabianie na kimś i może pokrywać jedynie połowę opłat za utrzymanie. Ja zbijam ten argument tym, że jakby nie mieszkała u mnie to musiałaby wynajmować. Poza tym wiem, że zakup tego mieszkania to lata oszczędzania i odejmowania sobie od ust przez moich rodziców (nie są lekarzami) i nie dopuszczam możliwości, żeby ktoś z zewnątrz mógł z tego wysiłku korzystać. Żebym miał coś swojego mój ojciec musiał wyemigrować na kilka lat, a na dodatek wciąż jeździ dwudziestoletnim gruzem, bo oszczędności poszły na mieszkanie. Za te 1200 pln miesięcznie mógłby mieć na jakieś auto w leasingu. Dodatkowym problemem jest różnica w zarobkach i perspektywy zawodowe pomiędzy mną a dziewczyną. Pracuję w bardziej dochodowej i perspektywicznej branży. Ponadto ona nie ma tak zaradnych rodziców jak ja, nie mają pieniędzy żeby dać jej chociaż na wkład własny, bo sami mają kredyt hipoteczny. Myślę że ten problem będzie się pogłębiał, bo czynsz planuje od niej brać tak długo aż nie kupimy czegoś wspólnego, na co wyłożymy po tyle samo. Dla mnie sprawiedliwe to znaczy po równo. Zastanawiam się co robić, jest dla mnie ważna, lecz chyba nie na tyle żeby pozwolil jej bogacić się kosztem mojej rodziny. Wiem, że mało kto znajduje się w takiej komfortowej sytuacji, że w młodym wieku ma mieszkanie, lecz tak jak na pisałem na początku, nie spadło mi ono z nieba, lecz kosztowało mnóstwo pracy. Co byście zrobili w takiej sytuacji?P.S argument, że ona może w przyszłości urodzić dzieci i to będzie jej poświęcenie do mnie nie trafią. W normalnym związku posiadanie dziecka jest wspólną decyzją. Nikt nikogo do macierzyństwa nie zmusi. A póki co sytuacja wyglada tak, że nie mamy dzieci a ona i tak nie jest w stanie dotrzymać mi kroku.#pytanie #pytaniedoniebieskichpaskow #pytaniedorozowychpaskow

