Hej, mam duży problem w rodzinie i nie wiem co zrobić z moim bratem.Gość ma 38 lat, żonę w tym samym wieku, dwie córki 5l i 2l. Są parą od 22 lat.Dobrze zarabia, jest na stanowisku dryrektorskim w korpo, pewnie wyciaga z 30k. Jego żona też super zarabiała, ale jak była w ciąży to jej korpo się zwineło z pl i teraz jest jeszcze bez pracy. On zawsze był specyficzny, dość zarozumiały i traktujacy wszystkich z góry. Ma gadane, potrafi wszystkich zbajerować, ale potrafi być też wredny i potem twierdzić, że to zarty.Niestety przez ostatnie parę lat jego nastawienie do żony się strasznie pogorszyło. Jest dla niej po prostu okropny. Wcześniej to się działo za zmknietymi dzrzwiami, teraz już się nawet nie kryje.Cały czas ją gnoi, wyzywa, krzyczy, dołuje. Twierdzi, że jest beznadziejna i do niczego się nie nadaje. Ze wszystkiego robi problem, wszystko jest źle, o wszystko ją obwinia. Nie wiem czy ma depresję, czy nerwice, czy co. Dla wszystkich jest miły, a nad nią się znęca psychicznie. Odciął ją też od wspólnych pieniędzy i musi się go prosić o kasę dla dzieci czy ba badania, co jest oczywiście powodem do kłótni bo zaraz słyszy "a po co jej kolejne buty". I żeby nie było, to on naciskał na dzieci, i super się z nimi bawi, ale 90% czarnej roboty przy nich robi żona.Ona już jest totalnie zaszczuta przez niego. Schudła do 40 kg, ma początki depresji, problemy neurologiczne. Wygląda jakby mu sprawiało przyjemność ją wykańczać.Próbowała mu pomóc, chodzili na terapię dla par przez rok. Ale on to traktował jako kolejną grę która trzeba wygrać i wyjść dobrze przed terapeutą. Tam udawał że rozumie i się zmieni, a potem w domu jest to samo.Ja to wszystko widzę bo często u nich jestem pomóc przy dzieciakch, bardzo lubię bratową i bratanice, widzę, że dzieciaki też to przeżywają bardzo.Gadanie z nim nic nie daje. On twierdzi, że się na niego uwzięliśmy, że robimy z niego wariata i kata, a z niej ofiarę, a przecież jej nie bije. Wszystkie argumenty jak grochem o ścianę, on jest mądrzejszy niż jakiś psychiatra czy psycholog i nie będzie gadał z konowałami którzy wyciągają kasę. W sumie to on nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Czasami przeprosi i kupi kwiaty, ale zaraz coś go wkurzy i jest jak było.Czy był ktoś w takiej sytuacji? Co zrobić z takim przypadkiem? Wydaje mi się, że on wykończy swoją rodzinę jak tak dalej pójdzie.#niebieskiepaski, #rozowepaski, #zwiazki, #pytanie

