Mam mieszkanie na wynajem (ogólnie nigdy nie miałem w planach wynajmować, ale poznałem kogoś, przeniosłem się do większego miejsca itd i od paru lat wynajmuje moje miejsce). Umowa na wynajem standardowa, niestety po czasie zorientowałem się że w sumie niekorzystna dla mnie. Przyszedł moment, że chciałem kupić dom, ale w tym celu musiałem sprzedać swoje mieszkanie by mieć na wkład własny. Niestety z najemcami polubowne rozwiązanie umowy (a propozycje były bardzo dla nich korzystne, z obniżką najmu o 500 zł, z 4 miesięcznym okresem wypowiedzenia) nie było możliwe, więc siedzą na mieszkaniu do końca trwania umowy. Z początkiem września odbieram mieszkanie, ale już od czerwca współpracuję z agentem nieruchomości, dogaduje się z nimi i pokazuje mieszkanie klientom. Niedawno przekazał mi informacje że najemcy jak się ich klienci pytają, to odstraszają ich (rybiki, okolica nieciekawa itd) przez co realnie wciąż nie mogę się pozbyć mieszkania. Już nie wspomnę że też jak osobiście próbowałem szukać chętnego na zakup to znalazłem takiego co by mi zapłacić dobry hajs, ale wszystko się rozbiło o to, że najemcy nie chcieli rozwiązać umowy.Nie wiem czy jest sens się szarpać, ale chciałbym ich rozliczyć dosadnie z kaucji. Umówiłem się ze specjalistą w odbiorach mieszkań po najmie, żeby dokładnie sprawdził mieszkanie po nich i wszystko zanotował w protokole zdawczo-odbiorczym, ale nie wiem czy jest sens się bawić i szarpać czy nie lepiej zostawić tego w pizdu... Wspomnę że najemczymi jest studentką prawa i to też komplikuje sprawę... a z tego co mi opowiadali, to też mieli z poprzednim najmem problem ze zwrotem kaucji.#wynajem #pytanie #prawo

