Pewnie klasycznie nic nowego w anonimowych wyznaniach, no ale anonimowy wysryw o końcu związku, 4 lata za mną, ja 29 lvl, nigdy z nikim dłużej nie byłem, rozstanie z mojej inicjatywy. Miałem wątpliwości już dłuższy czas, wiem, że mnie dziewczyna kochała mocno, ja ją zresztą też, ale dłuższy czas dobijało mnie codzienne mało satysfakcjonujące życie, seks raz na tydzień-dwa (i dodatkowo niezbyt ekscytujący), codzienne odzywanie się do mnie poniżając mnie, czyli np. podkreślanie, że nic nie umiem zrobić "męskiego" w domu, co może jest prawdą porównując się do mojego ojca czy wielu innych…