Pewnie klasycznie nic nowego w anonimowych wyznaniach, no ale anonimowy wysryw o końcu związku, 4 lata za mną, ja 29 lvl, nigdy z nikim dłużej nie byłem, rozstanie z mojej inicjatywy. Miałem wątpliwości już dłuższy czas, wiem, że mnie dziewczyna kochała mocno, ja ją zresztą też, ale dłuższy czas dobijało mnie codzienne mało satysfakcjonujące życie, seks raz na tydzień-dwa (i dodatkowo niezbyt ekscytujący), codzienne odzywanie się do mnie poniżając mnie, czyli np. podkreślanie, że nic nie umiem zrobić "męskiego" w domu, co może jest prawdą porównując się do mojego ojca czy wielu innych facetów, ale brakowało mi pochwał jak chociażby sam w mieszkaniu gładzie kładłem czy wierciłem dziury i zawiesiłem telewizor. Inicjacja jakichkolwiek aktywności czy wycieczek też wychodziła z mojej strony (również finansowo), bo różowa niestety najchętniej by scrollowała rolki na fejsie all day i all night. Z pewnym czasem pojawił się brak tematów do rozmów, brak wiedzy o świecie (jestem zrypany, wiem, ale myślę, że wiedza kto był prezydentem PL przed Dudą albo z jakimi państwami graniczy Polska jest podstawowa dosyć xD)Największym problemem było jednak ciśnięcie o dziecko, ślub itd., gdzie w pełni ją rozumiem, ale moje wątpliwości i jej mocno patologiczna rodzina do której była przywiązana dawała mi się we znaki i nie chciałem już dłużej sztucznie przedłużać licząc, że coś się we mnie odmieni i to zakończyłem. Czuję się źle, bo ją zraniłem i życzę jej najlepiej, bo jednak wbrew temu co napisałem nie czuję nienawiści czy uważam ją za złego człowieka, liczę, że pozna kogoś z kim będzie szczęśliwa.Ot, chciałem się tu tylko wygadać#zwiazki #seks #zalesie

