Już kutfa mam dosyć. Cały czas słyszę, jak "ona" ma źle w pracy, jakie wymagania, ile po godzinach musi jeszcze robić itp. O kim mowa? Żona kolegi z pracy. My siedzimy 8-16 codziennie i praktycznie codziennie w okresie maj-październik ok 13 odbiera od niej telefon w stylu "już na działce jesteś?", "no wiem, że ci się nudzi, przygotuj się na popołudniowe zajęcia", "może jak jesteś w sklepie to kup..." itp. Kobieta pracuje po 4h dziennie, zarabia tyle co ja za 8h i jeszcze kilka razy w tygodniu popołudniami daje korepetycje po 50zł/h bez paragonu. Zawodu nie powiem, powinniście odczytać, ale to…















