Utknąłem, lub jak kto woli, zderzyłem się ze ścianą/rzeczywistością . 2 lata temu wróciłem po 10 latach z UK. Level 33. Tam byłem kierowcą c+e a później planistą transportu na "flocie własnej" tj. firmy w której byłem wcześniej kierowcą. Spoko praca, dobre zarobki ale nie byłbym sobą gdybym nie skomplikował sobie życia więc wróciłem. Jako że nie lubię nic nie robić to po powrocie wsiadłem za kółko, kasa spoko ale traktowanie kierowców to w porównaniu z UK dramat. Przestoje po kilka dni, ciężko im mnie ściągnąć na urlop który planowałem wiele wiele tygodni wcześniej. Pomyślałem że spróbuję w pracy biurowej ale trafiłem na Januszexa od którego nie mogłem po dziesiątym doprosić się wypłaty więc nastąpiła ewakuacja i znowu jestem za kółkiem aczkolwiek czuję mentalny zjazd, nic mnie nie cieszy i się poprostu wypaliłem. Polska wschodnia więc z ofertami średnio aczkolwiek wykształcenie mam kierunkowe więc jest oddzew ale jak już się odezwą to chcą mnie już "teraz" na rozmowie kiedy ja koczuję 3 dzień na Bułgarskim wyp*****ie czekając na ładunek więc nawet nie mam jak ogarnąć rozmów kwalifikacyjnych, musiałbym się zwolnić i zacząć szukać. W sumie nie wiem po co to piszę, chyba potrzebowałem się wygadać, chciałbym umieć sobie pomóc. Jeśli czytasz to ze swojego domu - zazdroszczę :]#praca #transport #pracbaza

