Jak radzić sobie z kryzysem w księgowości?Jestem po 40 i od kilkunastu lat pracuję jako samodzielny księgowy w biurze rachunkowym. Obsługuję około 80 firm. Od dłuższego czasu czuję coraz większe wypalenie. Po urlopie wróciłem do zaległości, poprawiania błędów innych osób, presji klientów i pracy po godzinach. Mam wrażenie, że utknąłem zawodowo i finansowo. Zarobki bardzo przeciętne (trochę poniżej 6 tys, brak podwyżki w tym roku). Praca z klientem też mnie już frustruje, a od KSEFu czuje, że to jest taśmociąg a nie praca. Do tego chaos organizacyjny - czekanie aż "przyjdzie z urlopu to ogarnie". Nadgodziny niepłatne dodam, nawet nie ma kiedy ich odebrać. Efekt jest taki, że mimo po 2 tygodniach urlopu, wracam do domu z powrotem padnięty. Aktualna firma oczywiście problemu nie widzi mimo, że 90% spraw klientów ląduje u mnie. Czuję brak wsparcia.Próbowałem zmienić pracę na coś co lubię. Zawsze ciągnęło mnie do planowania komunikacji miejskiej, rozliczeń, wozokilometrów, kosztów. Aplikowałem do lokalnego dużego przewoźnika miejskiego w którym kiedyś miałem praktyki w księgowości (17 lat temu) na stanowisko związane z rozliczeniami usług, pisania pism urzędowych, eksploatacji, ogólnie matematyczno-statystyczne stanowisko, ale nie zostałem zaproszony nawet na rozmowę (znajomy rekruter ocenił CV jako dobre). W przewoźniku kolejowym z kolei zaproszono mnie z kolei na rozmowę, jednak po poznaniu proponowanego wynagrodzenia i zakresu obowiązków zrezygnowałem, bo nie uznałem tej zmiany za korzystną (stanowisko starszego referenta - trochę księgowości, trochę analiz, trochę administracji, ogólnie wrażenie, że to stanowisko "przynieś pozamiataj").Coraz częściej mam poczucie, że marnuję się w obecnej pracy i w ogóle w księgowości, ale jednocześnie boję się, że po tylu latach trudno będzie zmienić branżę. Myślałem o kursie kontrolingu.Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak udało Wam się wyjść z wypalenia albo zmienić pracę po kilkunastu latach? #praca #ksiegowosc

