Wykopki, muszę się wyżalić, bo mi żyłka pęknie.Pamiętacie, jak to było z 10-15 lat temu? Człowiek szukał roboty, rzucił parę CV i za chwilę telefon się urywał. "Panie, ale my się tak nie umawialiśmy, my już pana zatrudniamy!". A dzisiaj? No szlag mnie trafia. Siedzę od miesięcy, wysłałem tyle CV, że gdybym miał je wydrukowane, to mógłbym się nimi okryć na zimę. I co? Pustka. Albo automatyczne odpowiedzi.Dzwonię do firm, no bo myślę, może przez telefon coś się uda. Nawet w budowlance, do Janusza-biznesu dzwonię i co? "Panie, ogłoszenie wisi, bo wisieć musi, ale my już komplet mamy". Jak to…