Jaki macie stosunek do robienia nadgodzin w kołchozie? Nie mam tu na myśli przymusowych i bez wynagrodzenia, ale takich płatnych po 100%, ale po 12h. Ja szczerze mówiąc już jestem wykończony psychicznie i fizycznie, ale jeszcze przychodzę, bo hehe przyda się pieniądz. No i właśnie nie wiem czy nie odpuścić, bo mimo wszystko udało mi się odłożyć 100k z czego większość trzymam na #gielda Prawdopodobny #fire jest dla mnie raczej nieosiągalny, a odkładam właśnie po to żeby uwolnić się od tych jebanych nadgodzin i żeby kapitał częściowo pokrywał to co bym utracił zarabiając na nadgodzinach. Dodam, że pracuje w kołchozie produkcyjnym. Żadna łatwa i przyjemna praca, a raczej zapierdol przez 12h. Lepiej odpuścić już teraz czy cisnąć aż uzbiera się te 250-300k kapitału? #zarobki #praca

