niezłomny-myśliciel-30 pisze:
Mnie też to dziwi. Ale u mnie jest tak, że znam te osoby co mają domy, moi znajomi albo osoby z pracy. Tylko, że są to tacy sami jak ja ludzie czyli jakąś tam normalną pracę mają. Tylko ja na każdym kroku oszczędzam i dorobiłem się mieszkania w bloku 35m2 na kredyt, żyjąc z różową, a inni żyją na takim poziomie, że nie wiem skąd mają na to kasę. Cateringi żywieniowe, zamawianie jedzenia z knajp, cały czas imprezki, wyjścia, wyjazdy to jakiś spa czy parków rozrywki, kosmtyczki, paznokcie, fizjo, trenerzy, dietetycy, wyjazdy wakacyjne - od weekendowy city breaków po wyjazdy za granicę, nowe auta, markowe ciuchy, codziennie w pracy kurier przynosi kilkanaście paczek i tak dalej. A mi jedynie pozostaje jedzenie tych cateringów po nich bo jak nie to pójdą do śmieci, bo niby ma catering a i tak go nie je tylko zamawiam sobie inne jedzenie. Nie raz przynosiłem paczki z ciuchami do domu dla żony bo laski zamówiły coś w 2-3 rozmiarach i zapomniały albo im się nie chciało zwrócić i po prostu wrzucały do kosza na śmieci. Podobnie butelki kaucyjne, nikt tego nie zbiera, ja wyciągam jak wszyscy wyjdą z biura. Ja nawet mam telefony iphone bo co roku zamawiają nowe i zdarzyło się, że po wyjęciu karty, ten stary poleciał do kosza. Tylko nie mam hasła do niego. Roczny telefon...Oczywiście jestem obiektem przytyków i drwin, dopytują gdzie jadę na wakacje, kiedy nowe auto itp.Pamiętam jeszcze jak przyszły małolaty do pracy, takie przed 30tką i kupowały swoje pierwsze mieszkanie (z mężem) i dyskusja była zawsze taka, że to tylko na 10 lat bo potem będą się budować. I tak sobie myślę, ale będzie rozczarowanie za te 10 lat z tym stylem życia. Jak się myliłem... Po 5, a nie 10 lat zaczęli się budować.