Niedawno rozstałem się z dziewczyną, niedługo czeka mnie przeprowadzka do innego miasta i w sumie zaczynam życie od nowa. Mam 25 lat, to był mój pierwszy związek i od roku nie byłem w nim szczęśliwy. Jednak przyzwyczajenie, kontakt fizyczny z drugą osobą i podzielone koszty wynajmu, sprawiały że to wszystko trwało (nie wspominając, że ciężko mi było skończyć tę relację, za dużo już mostów popalilem). Pracuję zdalnie, nie wiem jeszcze gdzie zamieszkać, ale nie o tym. Mam 25 lat, 100k oszczędności, na wlasne mieszkanie nie ma opcji, a niedługo pewnie będę musial na rynek matrymonialny. I tak…

















