Mam depresję. Trwa od około 3-4 miesięcy. Jednocześnie od dwóch lat mam chłopaka.Jestem już po diagnozie, leków brać nie będę bo wywołały jeszcze większą katastrofę i mam już duży lęk, boje się ich, wszystko staje mi w gardle i to nie ma sensu.Po diagnozie zaczęłam terapię ale idzie to wolno bo spotkania mam co dwa tygodnie, na więcej finansowo nie mam niestety.I pojawił się problem... Jest problem z seksem. Nie mam wcale ochoty, aż mnie odrzuca. Chłopak niby rozumie ale wciąż próbuje... Chciałam się przekonać ale czułam się okropnie, jakbym się zmuszała. Po prostu nie dam rady.Często pyta czemu jestem taka zamyślona, czemu nie mam siły, czemu cały dzień w łóżku itp... Wymyśla dla nas aktywności ale ja często nie mam siły, próbuje ale to nie daje mi radości, czuję się jeszcze bardziej zmęczona i przytłoczona zazwyczaj przez otoczenie "normalnych" wesołych ludzi.Powoli zaczynam myśleć, że trwanie w związku kosztuje mnie za dużo. Ja po prostu nie mam siły i nie wiem kiedy się to zmieni. Zastanawiam się czy nie lepiej to zakończyć.Walczę codziennie z myślami.Starałam się utrzymać rutynę, jeść, iść się umyć, bywają takie dni że i to jest dla mnie za dużo... Brzmi to absurdalnie ale dozuje swoją siłę na każdą taką nawet minimalną aktywność a i tak pod koniec dnia dosłownie padam na pysk :(Jest mi ciężko. Wiem, że jemu przy mnie pewnie też. Życie z kimś takim to nic wesołego... Nie wiem na co liczę, chyba na wasze rady.Dzisiaj czuję się brzydka jak szczur, chowam się w toalecie płacząc, mam bardzo czarne myśli a nawet już nie mówię nikomu o tym co siedzi w mojej głowie bo dostaje ciągle rady typu zrób to, zrób tamto kiedy ja niekiedy ledwo dochodzę do sklepu, który jest 200m od mojego domu...#zwiazki #seks #pytanie #depresja

