Mam problem z teściową. Jest o mnie bardzo zazdrosna, nie wiem czy zdaję sobie z tego sprawę. Mimo tego, że jestem z moim niebieskim 12lat nie potrafi zaprosić mnie na obiad, chłopak sam jeździ. Jak jedziemy do moich rodziców na święta to wydzwania z płaczem, że święta to zawsze u niej były i robi wyrzuty. Kiedy wylała kawę powiedziała: to nic, przecież Anonimka posprząta. Jak jakimś cudem zaprosi mnie do siebie bardzo pokazuje jak to dba o mojego niebieskiego, specjalnie coś do jedzenia tylko dla niego. Mi się nawet nie zapyta czy chce. Nie czuję się tam mile widziana, a jak zło konieczne. Mówię niebieskiemu, żeby ją ogarnął, ale ona albo nie reaguje, bo ja to przecież już rodzina xD, albo mówi jej na tyle delikatnie, że ma to gdzieś.Mam z nią ograniczony kontakt, bo mój niebieski nawet nie lubi do niej jeździć, bo jest pierdolnieta. Wiecznie użala się nad soba, lata po lekarzach i wymyśla sobie nowe choroby.Rozwiązania są dwa: 1. Przycisnąć niebieskiego, żeby ogarnął swoją matkę.2. Powiedzieć jej co o niej sądzę i że ma ogarnąć pizde, bo już mnie zdrowo wkurwia.Moja mama uważa, że mam jej nie zwracać mocno uwagi, bo sprawie jej przyjemność, że się tym przejęłam i że o to jej chodzi. Jest duże prawdopodobieństwo, że się poryczy i będzie robić z siebie ofiarę. Chyba, ze macie lepsze pomysły.#zwiazki

