Od jakiegos czasu wkurza mnie sytuacja finansowa w moim w sumie juz dlugoterminowym zwiazku. Mianowicie to, jak malo zarabia moja dziewczyna (z czystym sumieniem powiem, ze nie utrzymalaby sie sama w duzym miescie, gdzie mieszkamy - mniej niz 6k brutto w top 5 miast) i jak bardzo nic nie robi by to polepszyc. Zarabiam dobrze, ostatnio okolo 15k, i niby niczego nam nie brakuje, ale w praktyce to ja pracuje na nasze utrzymanie. Zawsze mialem z tylu glowy pewien stresor, ze jak cos mi sie stanie, zwolnia mnie, to z jej pensji nie wyzyjemy. No i wlasnie coraz wiecej wskazuje, ze nie przedluza mi…




















