Nhab uwielbia zgrywać bezkompromisowego racjonalistę, liberała i człowieka Zachodu, a jego idolem jest zaprzeczenie tego wszystkiego: Wolter. Najlepsze jest to, że Napierała nawet nie zająknie się o tym, że jego wielki idol był to co on sam nazywa człowiekiem wschodu: rasistą, antysemitą i zwykłym łapówkarzem – temat po prostu nie istnieje, bo nie pasuje do narracji o nieskalanym herosie wolności. Wystarczy jednak zestawić tego "wychowawcę" Napierały z kimś znacznie bardziej poważanym, np świętym Tomaszem z Akwinu – żeby zobaczyć, jak głęboką moralną zapaścią jest bezkrytyczne fapanie do…






























