Niech się odezwą w tym wpisie te chłopy które piszą że zaczęli życ dopiero po 30-stce. Nieraz we wpisach o tym, że ktoś ma 30 lat i jest za stary na XYZ albo nie może znaleźć kobiet zawsze znajdą się ci którzy mówią, że własnie wtedy zaczyna się życie. Tak się składa że mam niedługo 30 lat i nigdy w swoim życiu nie czułem się gorzej a swój peak miałem w wieku 21-24. Odkąd skończyłem 25 lat co roku jest gorzej.Here we go:- wygląd mocno spada w dół (zmęczona morda, robi się skinnyfat, większa skłonność do brzuszka, mniej włosów, brak ognia w oczach)- mimo sportu ciężej utrzymać sylwetkę a co dopiero ją robić żeby wyglądało ponad normę- każdy stary znajomy poszedł w swoją stronę, bo taka jest kolej rzeczy że dla ludzi priorytetm jest ich nowa rodzina a nie koledzy ze studiów- brak dostępu do kobiet, poza #tinder gdzie i tak nie ma efektów a tym bardziej w tym wieku- młodsze wcale nie lecą na starszych panów z wyżej wymienionymi cechami :)- praca wcale nie ułatwia w dostępie do kobiet (albo zdalna albo towarzystwo mieszane jeśli chodzi o płeć i wiek) + zmieniałem kilka razy pracę i NIE spotkałem ani jednej wolnej kobiety- ludzie oczekują od ciebie (poza wyglądem jak do tej pory) również statusu, majętności więc jest jeszcze większa presja. Pasuje mieć swoje mieszkanie, jakiś fajny samochód miejski, dobrze płatna praca, itd.

