Czy tylko mnie wkurza to pitolenie na Linkedinie o pracodawcach z którego nic nie wynika? Taki pudelek dla karyn z korpo. Wszyscy postują jakieś mądrości o work-life balance, jak to pracodawcy nie doceniają pracowników, czego oczekują pracownicy, praca zdalna się spawdza, urlopy dla psów, kotów, macierzyńskie, tacierzyńskie, okresowe, menopauzowe, pracujemy za dużo, za małe pieniądze. Wszyscy sobie nawzajem lajkują i.. nic z tego nie wynika w praktyce.Wiecie co jest najlepsze? Że w praktyce gdy wspomnisz przy rozmowie w grupie, że trzeba czasem zmienić firmę jeśli nie ma powyżek/awansów…
















